Kalendarz na ścianę

Podobno szczęśliwi czasu nie liczą, jednak prawda jest taka, że gdybyśmy nie byli w stanie zorientować się w tym, jaką mamy datę, albo która jest godzina, nie bylibyśmy w stanie czegokolwiek zorganizować. Rachuba czasu jest więc fundamentem na którym trzyma się cała nasza cywilizacja.

Sam niejednokrotnie miałem w życiu do czynienia z ludźmi, na których zawsze trzeba było czekać, jednak ich niefrasobliwość bynajmniej mi nie imponuje. Uważam, że świadczy to o braku szacunku dla tego z kim się umawiamy i gdy coś takiego mi się zdarzy to wiem już że z takim nieliczącym czasu szczęśliwym człowiekiem na pewno nie będę w przyszłości współpracował.


Uważam, że termin na który umówiłem się z klientem, czy partnerem to świętość. Wiem jak bardzo mnie samego denerwuje ich przekraczanie, dlatego robię co mogę, aby podobnych nerwów oszczędzić swoim współpracownikom. Dotrzymywanie terminów nie wydaje mi się szczególnie trudnym zadaniem. Nie trzeba nawet inwestować w kosztowne systemy CRM, wystarczy zwykły kalendarz na ścianę na który nanosimy najważniejsze terminy.

 

Oprócz kalendarza biurkowego tam, gdzie pracuję, wieszam również kalendarz na ścianę, jednak to już bardziej ze względów estetycznych niż organizacyjnych. Kalendarze ścienne często są ozdobione fantastycznymi zdjęciami i reprodukcjami dzieł sztuki, a bardzo lubię przebywać w otoczeniu dzieł sztuki. Mój obecny kalendarz A4 poziomy nie zawiera jednak obrazów, ale zdjęcia przyrody. Dostałem go w prezencie wraz z książką Wajraka pod tytułem "Wilki" w zamian za wykupienie dostępu do "Gazety Wyborczej" online na trzy miesiące. Zdecydowanie było warto.